Dzi jest pitek, 26 maja 2017 roku
Imieniny obchodzi: Filip, Paulina, Marianna, Ewelina, Pawe

MOIM ZDANIEM - Leonard Jaworski

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Leonard Jaworski:
Zasłużony szczecinecczanin Wojciech Knapik

"Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą". Jan Twardowski.
"Śpieszmy się", to zapewne najbardziej znany wiersz księdza Twardowskiego. Myślę, że pierwsza linijka tego utworu poetyckiego weszła na stałe do naszej mowy potocznej.

Bardzo często nasze życie porównywane jest do drogi, a o osobach zmarłych mówi się, że; odeszły. Ale bywa i tak, że ktoś dobrze nam znany żyje, cieszy się niezłym zdrowiem, ale opuszcza nasze miasto, wyjeżdża do innej miejscowości w Polsce, albo nawet za granice. Rozstanie takie nie jest tak bardzo bolesne jak z tymi co odchodzą na zawsze, ale często bywa tak, że jest to pożegnanie ostateczne.

Nieznany mi poeta napisał kiedyś taki krótki wiersz:
„Swoich przyjaciół nie rzucajcie,
Kochajcie ich ze wszystkich sił,
Ale na wieczność się żegnajcie,
Odchodząc choć na kilka chwil”
.

Jeden z mieszkańców naszego miasta, mój serdeczny przyjaciel, pan Wojciech Knapik z Małżonką podjął decyzje opuszczenia Szczecinka i zamieszkania w innym odległym mieście. Jest to dobra okazja żeby wspomnieć, kim jest pan Wojciech Knapik, co zrobił dla mieszkańców naszego miasta. Ktoś może powiedzieć, że jedni odchodzą do wieczności, drudzy wyjeżdżają w inne rejony, a na ich miejscu pojawią się nowi ludzie, bo życie nie znosi pustki, bo życie toczy się dalej. Być może, że będą nowe znajomości i nowe przyjaźnie, podobno przyjaźni się nie szuka, ona sama nas znajduje.

To prawda, ale ci którzy opuszczają miejsce wieloletniego zamieszkania zabierają ze sobą swój dobytek, wspomnienia o mieście i ludziach z którymi tu żyli, pracowali, sąsiadowali i przyjaźnili się, być może przeżyli tu piękne, a może i gorzkie chwile, takiego czasu nie zapomina się nigdy. My, którzy tu zostajemy, pamiętamy o tych co wyjechali, każde święta, imieniny, urodziny są okazją do wspomnień i chociażby korespondencyjnej, telefonicznej, czy e-mailowej relacji.

Spróbuję tu napisać kilka zdań o moim Przyjacielu;

Wojciech Knapik urodził się w Poznaniu, gdzie ukończył szkołę podstawową i średnią, a następnie Uniwersytet Adama Mickiewicza. Pobierał także naukę w Państwowej Szkole Chóralnej w Poznaniu, był śpiewakiem słynnego Poznańskiego Chóru Chłopięcego pod dyrekcją profesora Jerzego Kurczewskiego. Domyślam się, że przygoda z muzyką rozwinęła w młodym Wojtku szczególną wrażliwość, która jak sądzę, trwa w Nim do dziś. Po ukończeniu szkoły wojskowej w Elblągu w 1969 roku rozpoczyna służbę wojskową w Złocieńcu. W listopadzie 1982 roku w drodze wyróżnienia skierowany do sztabu Dywizji Pancernej w Szczecinku, tak to pozyskaliśmy nowego mieszkańca, który pokochał nasze miasto i służył nam tu przez wiele lat. Gdy przeszedł na emeryturę to dobre wojskowe wzorce realizował w działaniach, których się podejmował. Najlepiej sprawdzał się w pracy z i młodymi ludźmi i dlatego zgodnie z kwalifikacjami został nauczycielem w Zespole Szkół Budowlanych. Był tam dobrym i lubianym pedagogiem, organizatorem czynnego wypoczynku, wycieczek, rajdów, imprez plenerowych, takich jak powitanie wiosny, Dzień Dziecka, mikołajki i wielu innych. Równocześnie jako społecznik pracował w PCK. Wojciech Knapik będąc członkiem PCK, popularyzuje honorowe krwiodawstwo, organizuje pomoc dla najbardziej potrzebujących, zostaje jednogłośnie wybrany na Prezesa Rejonowego Zarządu PCK w Szczecinku. Jestem wieloletnim honorowym krwiodawcą, działaczem PCK, także nasze drogi musiały się spotkać i spotkały się . W kontaktach z nieznanymi ludźmi zazwyczaj bywamy nieufni i ostrożni, jednakże prezes Wojtek od początku współpracy wzbudził moje zaufanie i sympatię, muszę przyznać, że sympatia trwa do dzisiaj. Poznałem pracowitego, zawsze uśmiechniętego, serdecznego Człowieka, nasza znajomość wkrótce przerodziła się w przyjaźń.

„Czerwony krzyż to symbol jest miłości”. Takie jest pierwsze zdanie Hymnu Polskiego Czerwonego Krzyża, można używać różnych przymiotników do słowa „miłość”, ale i tak zawsze będzie to przeciwieństwo nienawiści. To Pan magister Wojciech Knapik- mój kolega często używa i urzeczywistnia hasło: „Człowiek jest tyle wart, ile daje z siebie innym”. Obserwowałem jak pracuje nowy prezes, jakie wygłasza opinie. Jedno z jego ówczesnych haseł było: „Jeżeli nie my, to kto?” a i takie hasła powtarzał często: „Nikt nie jest na tyle ubogi, aby nie mógł pomóc innym ludziom”, „Człowiek jest tyle wart, ile daje z siebie innym”. Czasami próbowałem namówić Go do oceny przeciwników politycznych, a On zawsze mówił wtedy: „Mój przeciwnik polityczny nie jest moim wrogiem osobistym”. Okazywało się, że wiele pozytywnego myślenia o innych można wprowadzić w swoje życie stosując się do tych prostych zasad. Teraz po latach widzimy do czego prowadzą te wojny „polsko-polskie”. Jeżeli do pozytywnego i kreatywnego myślenia dołożymy: zapał, solidną pracę, poznańską skrupulatność i ogólną życzliwość do ludzi i świata, to mamy obraz mojego serdecznego Przyjaciela Wojciecha Knapika. Jest to Człowiek który zawsze dotrzymuje słowa. W okręgowych strukturach PCK w Szczecinie dostrzeżono zalety szczecineckiego prezesa i nasz prezes Wojtek zostaje prezesem Okręgowego Zarządu PCK w Szczecinie.

Koniecznie trzeba by tu wspomnieć o pracy Radnego Wojciecha Knapika w samorządzie, bo pracował On tam około 12 lat. Przez trzy kadencje mieszkańcy naszego miasta zaufali Wojciechowi Knapikowi, był On radnym Rady Miasta Szczecinka, był równocześnie członkiem dwóch komisji. W ostatniej kadencji piastował funkcje Wiceprzewodniczącego Rady naszego Miasta. Kilka dni temu miałem przyjemność widzieć to w lokalnej telewizji jak mój Przyjaciel- Wiceprzewodniczący R M pan Wojciech Jerzy Knapik dziękował wszystkim radnym, zarówno tym z lewej jak i prawej strony sali, z którymi przez miniony okres współpracował. Powiedział, że starał się współpracować z każdym bez względu na przynależność partyjną. Mówił też, że głównym celem Jego społecznej posługi było dobro mieszkańców. Poczułem się dumny, że mam takiego kolegę i równocześnie zrobiło mi się żal, że nie spotkam już Go na ulicy naszego miasta, że nie będę miał okazji wspólnego świętowania Jego i moich imienin, nie wypijemy już razem mocnej kawy z gruzińskim koniakiem.

Pokuszę się teraz o kilka wspomnień. Pamiętam, że któregoś zwykłego dnia, gdy pracowaliśmy obaj społecznie w PCK pojawił się w biurze prezes Wojtek z olbrzymim tortem i szampanem. Byliśmy wszyscy zaszokowani, bo nie znaliśmy przyczyny dla której to przyniósł, aby nas ugościć. Okazało się, że został On dziadkiem, gdzieś w dalekiej Italii urodziła się prezesowi pierwsza wnuczka Alesia. To jest wspaniałe, że człowiek chce cieszyć się z innymi własnym szczęściem. Podobnie było kiedyś, gdy któregoś grudniowego wieczoru, szykowałem przyjęcie z okazji 88 urodzin mojej Mamy i niespodziewanie zadzwonił telefon z radosną wiadomością od Wojtka, że urodził się mu wnuczek w mieście Łodzi. Kolega zaprasza mnie na mały bankiecik z tej okazji. Udało mi się jakoś pogodzić urodziny mojej Mamy z urodzinami wnuczka Marcinka, młodszego od mojej Mamy dokładnie o 88 lat. Piękne jest to, że są ludzie którzy czują potrzebę dzielenia się swoją radością z ludźmi teoretycznie odległymi, a jednak bliskimi. Podobnie jest i z przeżywaniem cierpienia, porażki, tragedii. Jakże dobrze mieć świadomość, że nie jesteśmy wtedy sami. Jak popatrzę na spawy które nas różnią, to widzę, że nie zgadzamy się w wielu sprawach, mamy różne światopoglądy, a jednak mimo jesteśmy przyjaciółmi i to jest piękne. Na pewno nie jestem bezstronny w ocenie przyjaciół, widzę w nich same zalety. Na pewno celem mojego tekstu, jest tu wyrażenie jak najbardziej zasłużonej pozytywnej opinii o człowieku wielkiego serca, moim Przyjacielu WOJCECHU KNAPIKU!

Kiedy jestem dłużej poza Szczecinkiem, to zawsze wspominam moje ulubione miejsca w naszym mieście, takie jak; jezioro, park, plac Wolności, ulica, przy której mieszkam, czy chociażby okolice, w której mieszkają moje dzieci i wnuczęta. Myślę, ze Państwo Knapikowie, gdy już wyjadą ze Szczecinka to często w rozmowach i myślach będą tu powracali.

Danusi i Wojtkowi dedykuję mój wiersz, który przypomni im kiedyś o naszym parku i jeziorze.

ZACHÓD SŁOŃCA NAD JEZIOREM TRZESIECKO

Miły widoczek mam tu przed oczami:
Na niebie słoneczko pomiędzy chmurami,
A wszystko cichutko milczeniem otulone,
I zachodzącym słońcem krwawo oświetlone.

Patrzę na słonko widzę, że właśnie,
Dotyka wody i za chwilę zgaśnie.
Z zachwytem patrzę, nie dowierzam oczom,
Och jak tu pięknie, cicho i uroczo.

Jednych zachwycają egzotyczne kraje,
A ja dzisiaj myślę, tak mi się to zdaje;
Że najpiękniejszy na świecie widoczek,
Nasze jezioro, a nad nim obłoczek.

Z podziwem patrzę jak zaczarowany,
Cały park w magię jakąś jest ubrany,
Szczecinek pewnie do snu ukołysze,
Ja zapamiętam obłoczek i ciszę.

Piękna nasza Ojczyzna, piękna i kochana,
W deszczu i w słońcu kiedy jest skąpana,
Ale najpiękniejsze w Szczecinku jezioro,
Kiedy jestem tutaj przedwieczorną porą.

Leonard Jaworski

REKLAMA