Dzi jest czwartek, 21 listopada 2019 roku
Imieniny obchodzi: Janusz, Konrad, Albert, Maria, Regina

MOIM ZDANIEM - Małgorzata Kłosowicz

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Małgorzata Kłosowicz:
Pozdrowienia z Devon

„Nie można podróżować,
nie mając stałego punktu
zaczepienia, (…) do którego
zawsze wracasz.”
Bruce Chatwin


Był środek zimy, gdy wybierałam ofertę *zagranicznych kursów językowych dla nauczycieli. I znalazłam: „Techniki Dramy w Nauczaniu Języka Angielskiego” miejsce - Exeter. Pasuje – pomyślałam. Tylko „Gdzie jest to Exeter?” Szukam na mapie - OK południowo-zachodnia Anglia, jeszcze mnie tam nie widzieli – jadę”.

I oto here I am: a przede mną … no nie! Tego to się w Anglii nie spodziewałam: zieleń, palmy, dywany kwitnących hortensji, roślinność jakby przeniesiona z doniczek Polskich domów; wzgórza i dziki las – widok zapierający dech w piersiach: to tak wygląda Kampus w Exeter w Devon? Super!!

Hortensje na kampusie/fot. autorka

Ale Devon to także rozległe wzgórza Parku Narodowego Dartmoor ze stadami niemal dzikich kucy; to piękna i (szeroka jak Wisła, ale czystsza) rzeka Dart. Na jej lewym brzegu, w okolicach malowniczo położonego, portowego miasteczka Dartmouth, na wzniesieniu, znajduje się willa, w której swe ostatnie dni spędziła Agatha Christie, a gdzieś dalej rozgrywał się dramat Psa Baskervillów. W Dartmouth, z kolei, cumował statek Mayflower, zanim wypłynął z grupką uciekinierów - ofiar prześladowań religijnych w rejs do Ameryki Północnej (fakt, że dało to początek kolejnym prześladowaniom – to już zgoła osobny temat).

Miasteczko Dartmouth/fot. autorka

Zmierzając w kierunku zachodnim wkraczamy do Kornwalii - najdalej na zachód wysuniętej część Wielkiej Brytanii bezpośrednio otwierającej się na Ocean. Z jakichś powodów wojska Cesarstwa Rzymskiego tu nie dotarły, dzięki czemu rdzenni mieszkańcy tego regionu – Celtowie – przetrwali. Kornwalia to również Projekt Eden – jedyny w swoim rodzaju w Europie wybudowany z takim rozmachem Park Botaniczny odtwarzający strefy roślinne z całego świata. Nad samym brzegiem Atlantyku położone jest miasteczko Tintagle - „jedno z wielu miejsc”, gdzie urodził się legendarny Król Artur – bohater reprezentujący cechy (wówczas) dla Brytyjczyków najcenniejsze: honor, odwagę i niezłomność. Sklepiki z pamiątkami oferują tu wszystko, co związane z celtyckim dziedzictwem narodowym.

Podziwiam Brytyjczyków za umiejętność zachowania swoistego klimatu, kultury i wszystkiego co REGIONALNE: począwszy od architektury pielęgnującej każdy szczegół, a skończywszy na domowych wypiekach, słodyczach i sklepikach, w których czas jakby się zatrzymał w minionej epoce. W przeciwieństwie do „kultu przeszłości”, społeczeństwo Wielkiej Brytanii jest nowoczesne, wielokulturowe i tolerancyjne.

W kraju, w którym Kościół Anglikański jest formalnie związany z państwem, ponad połowa Brytyjczyków (deklarujących się jako chrześcijanie) nie uczestniczy w nabożeństwach. Dwie trzecie Brytyjczyków nie ma żadnego fizycznego związku z kościołem. Brytyjczycy to społeczeństwo post-chrześcijańskie. I jakoś nie zauważyłam, aby w tym „świecie bez Boga” kraj był pogrążony w otchłani zła. Przeciwnie: Brytyjczycy to naród niezwykle uprzejmy, kulturalny i radosny. Widać dużą troskę o ludzi niepełnosprawnych, przejawiającą się w przyjaznej architekturze (łagodne podjazdy) oraz w liczbie osób korzystających z elektrycznych wózków inwalidzkich i psów przewodników osób niewidomych. Nas Polaków najbardziej chyba zaskakuje kultura na drogach i to, że kierowcy przepuszczają pieszych na przejściach: ogólnie – na drogach (i w nocnych klubach) jest bezpieczniej.

Nikogo tu nie dziwi wystawa rękodzieła w kościele, czy budynek kościoła – przekształcony w pub. Fundusze kościelne pokrywane są w CAŁOŚCI ZE SKŁADEK WIERNYCH. Z pewnością osobnym tematem jest rosnąca liczba przedstawicieli wyznań niechrześcijańskich w Wielkiej Brytanii, co staje się palącym problemem także w zjednoczonej Europie: jak integrować mniejszości etniczne, aby nie dopuścić do tragedii na tle religijnym, rasowym, czy światopoglądowym.

Rzeka Dart i dom Agaty Christie/fot. autorka

I taki jest, między innymi, cel tego podróżowania po Europie : poznanie ludzi z innych krajów, innych obyczajów i mentalności; przekonanie się , że nas Europejczyków łączą wspólne korzenie grecko-łacińskiej i chrześcijańskiej cywilizacji oraz bezcenne zdobycze oświecenia. Że cała idea udziału w międzynarodowych kursach językowych nie ogranicza się jedynie do rozwijania kompetencji lingwistycznych (co jest oczywiste). „Unia Europejska to ciągłe tworzenie od nowa cywilizacji” (Jadwiga Staniszkis w programie TVN24 19.08.2012), to przełamywanie stereotypów i uprzedzeń, to nawiązywanie międzynarodowych kontaktów i przyjaźni scalających Europę lepiej, niż to „się udaje” niektórym politykom. Relacje nawiązane w trakcie czysto towarzyskich, międzynarodowych imprez są bardziej szczere i naturalne, niż narzucona poprawność polityczna w trakcie formalnych debat.

I tylko żal, że Polska nadal mentalnie odstaje od Europy, że postrzegana jest głównie w kategoriach korupcji i picia wódki. Mało kto z obywateli Europy orientuje się w walorach przyrodniczo-geograficznych Polski, czy osiągnięciach Polaków w nauce, literaturze czy sztuce. Szkoda, że w pewnym sensie ciągle jesteśmy „zaściankiem Europy”. Ale, czy nie mamy w tym swego udziału?

Małgorzata Kłosowicz:

anglistka, biolożka, nauczycielka w ZS nr 2 w Szczecinku


*wyjazd na kurs doskonalenia zawodowego dla nauczycieli w Exeter został dofinansowany ze środków Komisji Europejskiej (KE) w ramach programu „Uczenie się przez całe życie”; wyłączną odpowiedzialność za treść publikacji ponosi wydawca; KE nie odpowiada za wykorzystanie tych informacji w jakikolwiek sposób (chętnie udzielę wskazówek, co do ubiegania się o dofinansowanie wyjazdu; można się ze mną kontaktować drogą e-mailową: mklosowicz@op.pl) www.ipcexeter.co.uk: oficjalna strona szkoły językowej International Project Centre zajmującej się organizowaniem międzynarodowych kursów językowo-metodycznych dla nauczycieli z całej Europy

Krótki filmik z Dartmoor

REKLAMA