Dzi jest czwartek, 21 listopada 2019 roku
Imieniny obchodzi: Janusz, Konrad, Albert, Maria, Regina

MOIM ZDANIEM - Paweł Dziedziul

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Paweł Dziedziul:
Ford Fiesta. Słowo na "F"

Kilka lat temu kupując Forda Escorta, po raz kolejny spotkałem się z powiedzeniem, by nie kupować samochodów na F. Czyli „F”iata, „F”orda i „F”rancuskich. To hasło słyszałem już wielokrotnie. Nigdy nie przywiązywałem do niego wagi, aż do owej chwili, gdy miałem stać się właścicielem samochodu na „F”.

Chwila, moment – pomyślałem sobie – a co nie tak jest z marką Forda, by go nie kupować?? Samochody Forda, model T jako pierwsze na świecie miały być autami dla wszystkich. Jak mówiło hasło reklamowe – mogłeś mieć go w każdym kolorze, pod warunkiem że był to kolor czarny. Fiesty budowane przez tego producenta, mając dzisiaj lat naście, w ciężkich warunkach zimowych odpalają bez problemu, gdy nowe auta innych producentów zamarzają, zmieniając się w sople lodu. Pomijając już fakt, że producent aut z błękitną elipsą zasłużył sobie niejednokrotnie na miejsce na sportowym podium. I wiecie co?? Obaliłem teorię o autach na „F”. Kupiłem tego Escorta i mówcie co chcecie, ale było to naprawdę kawał fajnego samochodu. Fakt może i prowadził się – cytując mojego mistrza zen świata motoryzacji, Jeremiego Clarksona – jak pies. Może i miał jakieś wady. Ale ja ich jakoś nie mogłem odkryć. Fakt, był nudny jeśli chodzi o stylizację ale nigdy mnie nie zawiódł. I zawsze dowiózł na miejsce. A to w owym czasie było dla mnie najważniejsze.

Niedawno znów miałem okazję słyszeć to hasło o autach na „F”, gdy mój przyjaciel przymierzał się do zakupu Fiata. Przypomniałem mu historię z moim Escortem i uśmiech, choć niepewny, powrócił na jego twarz. Zdecydowałem, że przekonam się jak sprawa wygląda teraz. Wypożyczyłem do testów Forda Fiestę. Zdecydowałem się na ten akurat model z dwóch powodów. Po pierwsze, nowy grill Fiesty wygląda jak żywcem wyjęty z Astona Martina. A to musi się podobać. Po drugie, jak już wspominałem, Fiesta zawsze była autem nie do zajeżdżenia. Trzeba było się przekonać czy nadal tak zostało.

Egzemplarz który trafił do moich rąk, miał kolor srebrny. I bardzo dobrze – rzekłem do siebie – nie będzie na nim widać tak bardzo brudu. Pierwsze o czym pomyślałem gdy wsiadłem za kółko, to to, że Fiesta urosła. Kiedyś dane mi było jeździć starszym modelem tego auta więc miałem możliwość porównania. I nie mówię tu o danych w milimetrach. Chodzi o wrażenie przestrzeni jakie sprawia. Było dobrze. Usiadłem wygodnie i uśmiechnąłem się do siebie. Jeśli siadasz za kierownicą i pierwsze wrażenie powoduje uśmiech, znaczy, że jest naprawdę dobrze.

Rozejrzałem się wokół. Wnętrze było całkiem logicznie i ergonomicznie rozplanowane. Wszystko, czego kierowca potrzebuje jest pod ręką i nie potrzeba czynić nadludzkich wysiłków by uruchomić na przykład klimatyzację. Która to klimatyzacja jest w tym aucie nadzwyczaj wydajna. Cóż. Skoro nie ma się do czego przyczepić – no to jazda ! Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że na niskich i średnich obrotach silnika w kabinie było cicho jak w salonie królowej Elżbiety przy obiedzie. Przy wyższych obrotach, dźwięk dostający się do kabiny nie ogłusza, choć i nie brzmi zbyt przyjemnie dla ucha. Ot, brzmi jak zwykła jednostka pojemności 1,6 l każdego innego producenta. Ale – i to trzeba przyznać z ręką na sercu – mimo że to diesel niewielkiej pojemności, silnik jest bardzo zrywny i żwawo zabiera się za zadania dla których powołano go do życia. Wiadomym jest, że nikt o zdrowym rozsądku nie będzie traktował tego auta jako rajdówki. I taki kierowca będzie z tego silnika naprawdę zadowolony.

Jak już wspomniałem, starsze modele czy to Fiesty, czy Escorta prowadziły się raczej średnio. Nowa Fiesta, korzystając z rozwiązań swego starszego brata – Focusa, jeździ bardzo, ale to bardzo dobrze. Powiem więcej, jeździ tak dobrze i pewnie, że prawdę powiedziawszy, jadąc nią, nie mogłem się doczekać kiedy będzie następny zakręt by sprawdzić jak szybko mogę go pokonać. Szczerze mówiąc jazda tym samochodem przyprawiła mnie o uśmiech tak szeroki, że bałem się, że wybiję boczne szyby kącikami ust.

Ogólne wrażenia z jazdy są na tyle pozytywne, że mogę uczciwie polecić ten samochód każdemu kto chciałby nabyć auto z tego segmentu rynku. Nie odpowiem na pytania czy i jak często się będzie psuł, bo wiadomym jest że podczas tygodniowego testu nie ma możliwości by to sprawdzić. Domyślam się jednak, że skoro poprzednie Fiesty tak długo i bezproblemowo działają, to Ford nie pozwoli sobie na zepsucie reputacji. Pomijając już fakt, że w czasach, gdy marek i modeli samochodów jest pod dostatkiem, wszyscy producenci muszą starać się o jak najwyższą jakość i trwałość, by przyciągnąć jak najliczniejszą rzeszę klientów.

A czy mój przyjaciel kupił wreszcie tego Fiata, do którego się przymierzał?? Nie. Czy kupił sobie francuskiego Citroena, którego też oglądał?? Nie. Kupił sobie Fiestę.

Paweł Dziedziul

Blog Autora: www.tractioncontrol.blog.pl

REKLAMA