Dzi jest pitek, 15 listopada 2019 roku
Imieniny obchodzi: Albert, Leopold, Artur, Idalia

MOIM ZDANIEM - Paweł Dziedziul

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Paweł Dziedziul:
S.uper U.seless V.ehicle *

Za oknem zima, mam nadzieję już po raz ostatni próbuje złośliwie zasypać świat śniegiem. Jest ślisko, mokro i cholernie zimno. Kiedy pomyślę o tym że trzeba by wsiąść do samochodu i jechać gdziekolwiek to występuje mi na plecy zimny pot. Nie to, żebym jakoś bał się jeździć w tych warunkach. Osobiście lubię wyzwania za kierownicą. Ale jestem też człowiekiem wygodnym i lubię jak wszystko idzie gładko i bezproblemowo. Odpowiedzią na takie warunki za oknem, jest samochód z napędem na cztery koła. Terenówka. Auto z podwyższonym zawieszeniem, radzące sobie w każdych warunkach. I proszę, nie próbujcie mi zaproponować żadnego SUVa, bo właśnie dzisiaj zamierzam popłynąć pod prąd. Wbrew modzie i wyglądowi. Mam zamiar – jak to się mówi – sikać pod wiatr. Tak, wiem, zaraz tysiąc osób powie mi – ale przecież nie jesteś posiadaczem takiego auta. Co ty możesz o nim Dziedziul wiedzieć?? Ano – bezpośrednich doświadczeń może i nie mam. Ale mam oczy, uszy i na tyle rozumu żeby powiedzieć, że z logicznego i praktycznego punktu widzenia SUVy są głupie.

Cały szum wokół aut tego typu polega na tym, że wyglądają uroczo i zadziornie. Ale równie uroczo wygląda pirania w akwarium. A palca może odgryźć.

Ale zacznijmy od początku. Czy ktoś pamięta jaka firma wyszła pierwsza z propozycją auta sportowo – użytkowego z podwyższonym zawieszeniem?? Ja też nie. A to oznacza, że musiało to być na tyle nieciekawe wydarzenie, że uleciało gdzieś w otchłani motoryzacyjnego chaosu. Od zawsze auta konkretnych klas miały swoje konkretne zadanie do wykonania. Małe auta miały być przydatne w zurbanizowanych strefach. Auta klasy średniej miały za zadanie transportować nas na dłuższych dystansach, bez bólu pleców. Auta terenowe miały radzić sobie w ciężkim terenie i ułatwiać życie na wsi. Auta luksusowe dawały prestiż. A auta sportowe były portalem do szybkiego spotkania ze stwórcą. I znów pewnie podniesie się chór głosów, że przecież miejskie SUVy jak najbardziej służą mieszkańcom miast. Że ułatwiają życie samotnym matkom w jakże ciężkich warunkach miejskich dżungli. Na co ja powiem jedno słowo. BZDURA. W dużych miastach, gdzie wszystkie parkingi pozapychane są większymi niż wykazywałby zdrowy rozsądek SUVy wykazują się taką samą użytecznością jak gazeta w roli papieru toaletowego. W owych właśnie dużych miastach najlepiej spisują się mini auta, Czytaj Mini, czytaj Citroen C1 czy Toyota Yaris. Mają małą średnicę skrętu, motor wystarczająco zrywny, by przetransportować was od świateł do świateł. I – co nie mniej w naszych „zielonych” czasach ważne – mają niewielkie zużycie paliwa.

Nikt mi nie wmówi, nie ważne jak bardzo pijany bym nie był, że Honda CR-V zużyje taką samą ilość paliwa w mieście jak Fiat 500 (który nawiasem mówiąc jest sto razy bardziej uroczy od każdego SUVa którego pokażecie palcem). Średnica skrętu?? Boże, przecież ślepy zauważy że różnica między miejskim Yarisem a RAV4 jest kolosalna. Porównując te dwa auta można powiedzieć że Yaris zawraca w miejscu, a RAV4 potrzebuje całego ścierniska dla tego samego manewru. Teraz czas by z rzędów podniosły się gwizdy i krzyki: „A pakowność?? Do małego auta nie załadujesz tylu zakupów ile do SUVa”. A wtedy ja zaśmieję się i powiem: „To zamiast tej kalekiej terenówki kup sobie TIRa”.

Oczywiście można rozważać przydatność tych samochodów w terenie. W teorii większość z nich (choć nie wszystkie) posiadają napęd na wszystkie koła. Ale napęd ten przestaje się sprawdzać już w momencie gdy zjedziecie z ubitego traktu. Na własne oczy widziałem, jak gość jadący BMW X3, zjechał z asfaltu na lekko mokry odcinek polnej drogi. I stanął. W tej sytuacji jedyne co potrzebne mu było do szczęścia to para grubych gumowców. I nie mówimy tu o wyjątkowo ciężkim terenie, ale o zwykłej polnej drodze na którą czasem każdy z nas musi się zapędzić. Czy to na grzyby czy na siku (bo toalet przy drogach u nas wciąż deficyt). Wygląd. Hmmm… Kwestia gustu. I owszem można powiedzieć, że Ford Kuga wygląda zadziornie, że Mazda CX-5 wygląda nowocześnie, a Countryman od Mini jest uroczy. Ale czy ma sens kupowanie auta, które ma podobno radzić sobie z ciężkim terenem, tylko dlatego, że wygląda ładnie? To jak kupowanie sobie chipsów o smaku pizzy, tylko dlatego że macie ochotę na nieco inny niż zazwyczaj obiad. Zupełnie bez sensu. A jeśli już przy wyglądzie jesteśmy, to czy porównywaliście sobie kiedyś wygląd SUVów BMW?? Nie ważne który pod lupę weźmiecie, czy to będzie X1, X3 czy X5 to stwierdzicie, że wygląda tak samo. Różnią się między sobą jedynie poziomem napompowania. Odbiega od nich jedynie X6. Ale ta BM-ka wygląda już zupełnie idiotycznie.

Czyli tak – mamy grupę aut, które nie spisują się w mieście dla którego ponoć były dedykowane. Ich ekonomika jest co najmniej niedorzeczna. To samo zresztą jest tak naprawdę z ładownością. Ich napęd na wszystkie koła jest zupełnie bezużyteczny a ich uroda to tak naprawdę to tylko i wyłącznie kwestia gustu. Dochodzi do tego jeszcze kwestia ceny. Która wcale nie jest za niska a koszty użytkowania jeszcze większe.

Właśnie odkryłem dla kogo tak naprawdę powstała ta grupa aut. SUVy powstały dla ludzi których nie stać na prawdziwą, rasową i soczystą terenówkę (pokroju Range Rovera), a którzy bardzo chcą się wyróżniać z tłumu. Dla ludzi próżnych i zapatrzonych w siebie i swoje ego. Dla posłów i zastępców dyrektorów. Czyli dla tych wszystkich ludzi którymi gardzimy i których nienawidzimy.

Paweł Dziedziul

www.tractioncontrol.blog.pl

* Super Bezużyteczny Pojazd

REKLAMA