Dzi jest niedziela, 7 czerwca 2020 roku
Imieniny obchodzi: Robert, Wiesaw, Antoni, Jarosaw, Ariadna

MOIM ZDANIEM - Tomasz Czuk

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Tomasz Czuk:
Wystarczy nie przeszkadzać

„Wystarczy nie przeszkadzać." Kilka uwag o „trzecim sektorze”

Kiedy rozmawiam z kolegami z innych miejscowości o szczecineckim pomyśle na współprace z organizacjami pozarządowymi zawsze zadają mi pytanie. Jak wy to robicie? Dlaczego u was się udaje, a u nas idzie to czasami jak po grudzie? Na takie dictum trudno wbrew pozorom jednoznacznie odpowiedzieć. Faktem jest, że w Szczecinku tzw. „trzeci sektor” ma się całkiem nieźle i że na tle miejscowości o podobnym potencjale demograficznym wypadamy lepiej niż dobrze. To oczywiście zasługa pewnej polityki, konsekwentnej wizji rozwoju miasta, pamiętającej jeszcze początki odradzającego się po latach komunizmu polskiego samorządu, którą umiejętnie połączono z aktywizacją mieszkańców naszego miasta. Nie bez kozery mówi się przecież, że „trzeci sektor” to sól demokracji, która wyznacza standardy obywatelskiego społeczeństwa, nadaje mu ludzki wymiar i sprawia, że zaczynamy w działalności publicznej dostrzegać przede wszystkim ludzi, a nie ich polityczne poglądy. Odnoszę wrażenie, że w Szczecinku udaje się to robić. Jesteśmy skuteczni i, co najważniejsze, nie przeszkadzamy, a to podstawowa zasada samorządowej roboty.

Działające u nas stowarzyszenia i fundacje, a jest ich całkiem sporo, radzą sobie zupełnie przyzwoicie. Co najważniejsze jednak, ich działania przekładają się na wymierne korzyści, których beneficjentem jest również nasze miasto. Z informacji, jakie znalazłem na stronie internetowej starostwa, wynika że na terenie Powiatu Szczecineckiego działa prawie 400 różnorakich stowarzyszeń, fundacji i klubów sportowych, z czego w samym mieście naliczyłem ich przeszło 80! Jakie z tego pożytki? Ogromne. Wystarczy choćby wspomnieć prozdrowotne inicjatywy Onkologii Szczecineckiej, liczne działania podejmowane przez naszych harcerzy, edukacyjne projekty Społecznego Towarzystwa Oświatowego, szczecineckie Amazonki czy wieloletnią działalność Pana Henryka Siegerta, dzięki któremu Szczecinek coraz częściej postrzegany jest jako swoistego rodzaju ”zagłębie dawców szpiku kostnego”.

Lista zasług organizacji pozarządowych jest w każdym razie bardzo długa, siłą rzeczy więc ograniczam się tylko do wymienienia tych najbardziej spektakularnych. O klubach sportowych, które pracują z dziećmi młodzieżą, nie wspominam w ogóle, gdyż to temat na osobne opracowanie. Wystarczy jedynie wspomnieć, że nakłady na kulturę fizyczną i sport w naszym mieście osiągają prawie 5 % naszego budżetu, a to naprawdę imponujący poziom budżetowych wydatków. Konia z rzędem temu, kto znajdzie w naszym regionie miasto, które tyle środków inwestuje w sport dzieci i młodzieży. Dlatego też jakąkolwiek dyskusję nad celowością organizowanych przez niektóre organizacje pozarządowe przedsięwzięć uważam za jałową. Nawet jeśli się z nimi nie do końca zgadzamy, to i tak są one w jakimś stopniu odbiciem autentycznych potrzeb naszych mieszkańców, w które zawsze warto się wsłuchiwać.

O wiele bardziej natomiast interesuje mnie aspekt, którego w dyskusji na temat funkcjonowania organizacji pozarządowych czasami w ogóle nie dostrzegamy - promocja naszego miasta. Czy nam się to podoba, czy nie, „trzeci sektor” to również znakomita okazja na zintensyfikowanie turystycznej i kulturalnej promocji Szczecinka. I warto o tym pamiętać, zanim zaczniemy pomstować na kolejne fundacje, które będą chciały zrobić coś pożytecznego dla naszych mieszkańców, posiłkując się przy tym środkami z budżetu miasta. Prawda jest bowiem taka, że samorządy, które dbają o właściwe relacje z organizacjami pozarządowymi i traktują je na zasadach partnerstwa, rzeczywiście zyskują na promocji, i to bez specjalnego angażowania własnych środków finansowych. Przykładów takiej synergii jest sporo. Choćby rozpoznawalny w całej Polsce „Letni Kurs Pianistyczny” organizowany już po raz szesnasty przez warszawską Fundację Wspierania Edukacji Artystycznej. Impreza, którą finansowo wspiera Urząd Miasta, od kilku lat odbywa się w Szczecinku i trzeba przyznać, że przeprowadzka do naszego miasta dobrze jej zrobiła. Do Szczecinka zjeżdżają się pianiści z całej Polski (ponad 200 uczestników!). Profesorowie najlepszych ośrodków akademickich, renomowanych szkół muzycznych oraz ich najzdolniejsi uczniowie. Nie przeszkadzają im kronofobiczne jeremiady o benzoapirenie, raku i czyhających w jeziorze sinicach. Chcą tu po prostu być, ponieważ znaleźli w Szczecinku coś wyjątkowego. Niektórzy z nich mówią wprost, że Szczecinek to miasto „z jajami”, a „cojones” rzecz ważna - nie tylko u facetów. Trudno o lepszą promocję miasta – i to właściwie za czapkę gruszek. Podobna sytuacja miała miejsce kilka lat temu, kiedy Fundacja Przeciwko Leukemii im. Agaty Olszewskiej-Mróz zorganizowała w naszym mieście z pomocą Sapiku ogólnopolski zjazd szpiku kostnego. Wielu mieszkańców naszego kraju mogło wówczas zobaczyć telewizyjne relacje ze Szczecinka emitowane przez najważniejsze na polskim rynku medialnym stacje telewizyjne. To również był efekt współpracy miasta z organizacjami pozarządowymi.

Nie wszystkie działania organizacji pozarządowych przybierają oczywiście tak spektakularne, z punktu widzenia marketingu terytorialnego rozmiary. Ale to nie szkodzi. Ważne, aby lokalna społeczność uczestniczyła w życiu swojej „Małej Ojczyzny”. Tylko w ten sposób możemy zbudować trwałe więzi tożsamościowe. I nie ma tu znaczenia czy będzie to parafiada, piłkarski turniej maluchów, czy warsztaty instrumentów dętych. Bez tych działań- kulturalnych, sportowych, edukacyjnych i społecznych, życie Szczecinka byłoby dużo uboższe. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w kontekście pojawiających się głosów przedwyborczego oburzenia, próbujących nam wmówić, że mieszkamy w zadłużonym po uszu zadupiu, w którym pieniądze podatnika marnowane są na nikomu niepotrzebne fanaberie.

Tomasz Czuk




Felieton pierwotnie opublikowano w portalu miastozwizja.pl

REKLAMA