Dzi jest wtorek, 21 wrzenia 2021 roku
Imieniny obchodzi: Jonasz, Mateusz, Mirosaw, Hipolit, Daria, Wawrzyniec

MOIM ZDANIEM - Paweł Okuszko

PRACA    OGŁOSZENIA    

REKLAMA

MOIM ZDANIEM - Paweł Okuszko:
Speakers’ Corner, czyli parę słów o kacu

Korzystając z braku anonimowości i wolności słowa w jakiej winna toczyć się jakakolwiek dyskusja publiczna pozwolę sobie być tym niedobrym, który jako pierwszy ripostuje opinię mówcy. Co prawda zasada portalu jest taka, że kontry należało by wygłaszać w ich właściwym dla nich miejscu, jednak wolałbym, aby miała ona formę felietonu. Jest to podyktowane przede wszystkim długością odpowiedzi.

Kolega Ryszard zafundował nam z całą pewnością ciekawy artykuł o kacu społecznym odnosząc się do naszego własnego podwórka. Ów syndrom jest najzwyczajniej w świecie oznaką niezłej balangi dnia poprzedniego (tak w skrócie). Jaką zatem balangę odbyła nasza społeczność? Nazwanie niektórych mieszkańców naszego leśno-jeziornego grodu „jako takimi krwinkami” nie za bardzo do mnie przemawia, tym bardziej, że to oni niby są przyczyną tegoż syndromu wedle kolegi. Wydaje mi się, że tak nie jest, gdyż musieliby być imprezą samą w sobie bądź kwasem mlekowym. Logika niezwykle obłędna co irracjonalna. Ponawiam zatem pytanie – jaką to istną ucztę przeżyliśmy aby mieć kaca? Czy zainwestowała 10 lat temu w nasze miasto firma Microsoft lub Apple, po czym żyliśmy przeszczęśliwi i przebogaci przez następne 8 lat, aż w końcu 2 lata temu firma przeniosła swoje oddziały na Litwę? Nie przypominam sobie. A może małe lokalne firmy tak mocno rozbujały koniunkturę na lokalnym rynku, że żyliśmy przez długi czas dostatnio, aż w końcu sklepy wielkopowierzchniowe to wszystko zniweczyły? Bliżej prawdy ale też wątpię. To może z innej beczki. Może była w Szczecinku uczelnia wyższa ze studiami stacjonarnymi, która napędzała młodych ludzi, społeczeństwo i wpływała pozytywnie na tubylców samą swoją siłą oddziaływania, po czym zawinęła swoje podwoje i przeniosła je do Zduńskiej Woli? Sen, mara .... Jednak po takich przeżyciach rzeczywiście można było by mieć kaca. Na zasadzie powrotu do zatęchłej smutnej rzeczywistości po okresie upajania się idyllą zielonej wyspy wśród pomorskich miasteczek, z których wszystkie ledwo zipiały i do dziś dzień mają lekką zadyszkę w pogoni za Polską A. Dlatego też mówienie w naszym przypadku o kacu, uważam, że jest zwykłym bullshitem. Moje zdanie jest zgoła odmienne – to miasto jest najzwyczajniej w świecie chore. Nie wiem na co, domyślam się tylko jakie mogą być tego przyczyny i jakie są skutki. Zacznę więc od skutków. Pierwszym jaki rzuca się w oczy to stetryczała i wiecznie niezadowolona część społeczeństwa, której nie odpowiadało by nawet to, gdyby chińczycy zbudowali u nas jedyną w Europie fabrykę mini chińskich samochodów. Drugie – drastyczne różnice społeczne, odczuwalne niemal na każdym kroku. Niestety – dysproporcja między maluczkimi a wielkimi pogłębia się z roku na rok w tempie ekspresowym. I dalej jest z górki – wszechobecny alkoholizm, małostkowość młodych ludzi, brak celu i wizji swojego życia wśród całej masy społeczeństwa itd. Wszystkie cechy te są jednak nader dostojnie ubrane w świeżą i wykrochmaloną w każdą niedzielę komżę. Co jednak jest tego przyczyną? Z jednoznaczną pewnością stwierdzić tego nie sposób – faktem jest, że nakłada się na to cała masa czynników – wiecznie wysoka stopa bezrobocia, rozbicie rodzin dzięki wyjazdom zarobkowym do lepszej części kontynentu, brak uczelni wyższej, brak prawdziwego biznesu, wszechobecny wyzysk przez Nikodemów Dyzmów szczecineckiej gospodarki itd, itp. Wyłania się zatem obraz Szczecinkowa – i wcale nie jest on straszny tylko najnormalniejszy w świecie. Jest to bowiem obraz społeczeństwa małomiasteczkowego, co jest spowodowane prowincjonalnością naszego miasta. Ot i cała filizofia..... ale dochodzę jednak w miarę pisania, że coś z tym kacem jednak jest. Tak – w tych małych mieścinach, w tej Polsce zapomnianej i pominiętej 20 – 15 lat temu, może i jeszcze trwa kac po przemianach ustrojowych. Jednak długotrwały kac, to już choroba, którą aby wyleczyć trzeba całego pokolenia.

Pozostaje nam zatem szukanie sposobu na wyleczenie tego wstrętnego dziadostwa wyniszczającego nasz organizm. I wydaje mi się, że ktoś już doszedł do wniosku co to może być. Pierwsze prewencyjne działania zostały podjęte. Jest to bowiem turystyka. Ale o tym kiedyś może.

PS. Mam nadzieję, że nie obraziłem królowej.

REKLAMA